KUPA
PIACHU
Lazurytowy kamień bez większej myśli wyrzucam - z głębokości
stojącego we wykopie człowieka z łopatą - na stos wilgotnego
żółtego piachu, spada z kupy szary, jak mur domu na osiedlu
w miejscu letniej praktyki robotniczej studentów uniwersytetu
w miejskim zakładzie gospodarki komunalnej, po pierwszym dniu
w duszącej oczyszczalni ścieków na upalnej Radosze, przy ulicy
Ostrogórskiej w tempie Stachanowca wychodzę na spotkanie z fatum
Nieunikniona konieczność, przekleństwo losu czeka na mnie w dole
Nie szkląc się zielenią, nie błyszcząc pirytem niebieski kamień
wydobyty na jaw przed wizytą w Sosnowcu Breżniewa, ciemne głowy
żyraf z Ogrodu Zoologicznego we Wrocławiu kusząc przywołują
egzotycznością palmy i agawy w piekle żaru bezbożnego systemu
W nagrodę za okazany zapał przyznałem panu premię, mówi
dumny z siebie stary żaglowiec, przystań schodzi za horyzont
krzyki mew milkną na pół wieku, na skale drzewo oliwne bez owocu
Nieunikniona konieczność, przekleństwo losu czeka na mnie w dole
instagram.com/p/DNSyfFAiWyR
Sosnowiec - Wrocław 1974 Nicea - Frankfurt nad Menem
vkvideo.ru/video-208331855_456239043
vk.com/album467751157_306150092
sowafrankfurt.substack.com/p/kupa-piachu
linkedin.com/posts/stefankosiewski_sign-in-vk-activity-7361318359109361664-CN5e
tumblr.com/mysowa/791753889916518400/via-kupa-piachu-sowa-fee
x.com/sowa/status/1955554889507164481
